Tysiące pasji i uspokojeń

Podróże male i duże

niedziela, 18 listopada 2012

W końcu w tym roku ziściło się jedno z moich marzeń .Być tam .

A,że warto je mieć ( małe czy duże )i tak bardzo intensywnie o nich myśleć i je pragnąć ,że w końcu stają się rzeczywistością  wiem już na pewno .Bo prędzej czy póżniej wszystko się spełnia  

Efez - tak bardzo chciałam tam być ,zobaczyć ,przejść się ,podotykać ,że do tej pory nie bardzo mogę uwierzyć że już tam byłam .Pierwsze minuty to był totalny szok ,niedowierzanie i mała łezka .Z radości ,że jestem .W końcu

Do tej pory kiedy zamykam oczy widzę wszystko ,kamień po kamieniu ,rzezba po rzeżbie i czuje historię ,te wszystkie lata ,widzę tych ludzi i to życie co się tu toczyło .Moja wyobrażnia kręci swój własny film .Film z przeszłości

Tu wszystko robi wrażenie .Patrząc na te kunsztowne i precyzyjnie wykonane detale można sobie tylko wyobrazić jak to musiało być pięknie za czasów swojej świetności .Pięknie i bogato .Po prostu obrazy zapierające dech w piersiach .Po polskich koszmarkach architektonicznych można pocieszyć oko .

Czuje ogromny niedosyt .Chciałabym tam byc jeszcze raz .Zobaczyc na spokojnie .Puścić kamerkę wyobrażni na zwolnionych obrotach .Byliśmy tam prawie 5 godzin ,w palącym słońcu przy temperaturze prawie 45 C .Dla mnie zdecydowanie za krótko ,dla męża znowu o całe godziny za długo .Dostał bidoka w kość ( choć lubi się szwendać nie mniej niż ja ).Na końcu już przysiadał na murkach i pilnował żebym nie znikneła mu  z pola widzenia .

Może kiedyś się uda ,bez setek przepychających się spoconych ciał ,szelestu rozmów i nawoływań we wszystkich możliwych językach .Może uda mi się stanąć naprzeciwko bibliteki ,która magicznie napełni się księgami po brzegi ,może przez chwilę uda się zobaczyć to antyczne miasto takie jakie było ,w całej swojej okazałości ?A moze uda mi się samej przejśc po kamiennym bruku liczącym 2000 lat ? Kto wie przecież marzenia się spełniają

 Takiego miasta antycznego jak Efez nie ma nigdzie indziej na świecie .Spacerując po wspomnianym 2000 -letnim bruku możemy przechadzać się obok swiatyń ,targowisk ,domost bogatych mieszkańców ,zobaczyć toalety publiczne ,przybytów płatnej miłości .Więcej o samym Efezie moźna poczytać tu : http://pl.wikipedia.org/wiki/Efez

Na mnie osobiście największe wrażenie zrobiła BIBLIOTEKA CELUSA .

 

Wzniósł ją w latach 114-117 Tyberiusz Juliusz Akwilla dla upamiętnienia swojego ojca Tyberiusza Juliusza Celusa ,pochowanego w podziemniach biblioteki .Jego grobowiec zachowany w nienaruszonym stanie umieszczony jest w środkowej niszy w czytelni .Nad nim umieszczono pomieszczenia które pełniły funkcję czytelni i biblioteki .Sale otaczały podwójne mury ,które rozdzielała pustą przestrzeń .Dzięki takiemu rozwiązaniu zachowywano odpowiednią wilgotność i trmperature .W najlepszych czasach w bibliotece znajdowało się blisko 12 tys zwojów .Sam Akwilla przekazał na tamte czasy ogromną kwotę 25 tys denarów na utrzymanie biblioteki i zakup nowych dzieł

Na zrekonstruowanej fasadzie budynkiu widać posągi największych

cnót :Mądrości ,Odwagi ,Mysli i Wiedzy

 

 Wewnątrz

A tak było kiedyś ?

Więcej można poczytać tu :http://pl.wikipedia.org/wiki/Biblioteka_Celsusa

 Kolejne miejsce robiące piorunujące wrażenie to Teatr Wielki

Wykuty w zboczu wzgórza Pion za panowania Lizymacha ,została powiększona w czasach rzymskich i stała się jednym z największych teatrów swiata starozytnego Może pomieścić 24 tys widzów .Z górnych rzędów widowni ( na wysokości 38 m )rozciąga się widok na całe miasto Podobno akustyka w teatrze jest świetna ,a dla jeszcze lepszego efektu ustawiono w dokładnie wyznaczonych miejscach gliniane lub brązowe naczynia ,spełniające funkcję rezonatorów.Każdej wiosny odbywa sie tu Festiwal Efeski

Ogrom tego miejsca robi wrazenie .Żałuję ,że nie wdrapałam się na samą górę ,żeby podziwiać wszystko z góry .Nie jest to za prosta sprawa dla totalnie umęczonego wędrowca ,bo nie dość ,że dość wysoko to schody do niskich nie należą .Za każdym razem trzeba dać bardzo dużego kroka ,co w innej sytuacji świetnie zastąpiło by ćwiczenia na siłowni a dupinka zyskałaby pożądane kształty. W sumie to i może jakoś bym się i dokulała na górę ,ale już na dół to wątpię

 

 

Tu ciekawostka : świetnie zachowane toalety publiczne .Murowane ,z dopływem wody ..Wstęp był tylko dla mężczyzn .Podobno przywilejem najbogatszych mężczyzn była możliwość posadzenia swojej szanownej d... na samym początku ( czysta woda ) ,biedacy siadali na końcu zadawalając się szlamikiem.Generalnie całkiem przyjemnie tak na powietrzu w towarzystwie pomachać nóżkami, prowadzić dyskusje ,posłuchac odgłosów wszelakich .Ci to dopiero mieli barwne życie

Na ciąg dalszy uliczkami Efezu zapraszam pózniej ( chwilowo brak miejsca na foto )

sobota, 03 listopada 2012

Lepiej póżno niż wcale .W końcu złapałam trochę oddechu .Zapraszam więc na dalsze wspomnienia i spojrzenie na te piękne miejsca moimi oczami i sercem Mam nadzieję ,że zdążę jeszcze przed nadejściem astronomicznej zimy .

                                         

 

 

                                     Maryem Ana Evi 

                                           Dom Maryi 

Miejsce święte ,wyjątkowe.Jedno z nielicznych na świecie ,gdzie muzułmanie i chrześcijanie modlą się razem .Miejsce tajemnicze ,mistyczne wręcz .

Nawet na niedowiarkach ,czy skłóconych z ''GÓRĄ '' robi oszałamiające,trudne do opisania wrażenie  .Człowiek staje się raptem taki malutki ,bezbronny  ,oszołomiony .Tak też i było ze mną .Należę od jakiegoś czasu do tej właśnie kategorii skłóconych z ""Górą '',ale już w momencie samej jazdy na ""Słowicze Wzgórze ""czułam się co najmniej dziwnie .Bardzo dziwnie .Daleka jestem od religijnych uniesień ,ale poczułam jakiś taki dziwny spokój. Reset wszystkiego co było .Jakby świat się zatrzymał Trudno to nawet nazwac.opisac wypowiedziec.

Wszędzie cisza mimo tłumów .

Spokojne ,bardzo skupione twarze ludzi ,tak jakby każdy z nich odczuwał to samo  .Dziwne wręcz bo spotkaliśmy tam ludzi różnych narodowości i wyznań .Muzułmanie ,chrześcijanie ,buddyści .Polacy ,Włosi ,Francuzi ,Żydzi ,Turcy ,Hindusi

 I wszyscy dziwnie onieśmieleni,jakby na wstecznym biegu  .

Jak żyję pierwszy raz z czymś takim się spotkałam .Dla ludzi głęboko wierzących to dopiero musi byc przeżycie .Nie dośc ,że takie miejsce ,o takiej symbolice ,to poteguje to jeszcze świadomośc ,że po tych drużkach stąpali nie dawno papierze Paweł VI ,Jan Paweł II,,Benedykt XVI 

Dom Maryi położony jest na zachodnim Wzgórzu Góry Słowików .Znajduje się w odległości kilku kilometrów od Selcuku ,i w sąsiedztwie antycznego Efezu .Położony jest 380m n.p.m

''Po tym , jak Jezus wstąpił do nieba ,Maryja przez trzy lata przebywała na wzgórzu Syjonu w Jerozolimie ,przez trzy lata w Bretanii,a przez dziewięc lat W Efezie ,dokąd święty Jan Apostoł zabrał ją po tym ,jak żydzi porzucili na morzu św Łazarza i jego siostry .Maryja nie mieszkała w samym Efezie ,ale w pobliżu ,gdzie osiedliły się bliskie jej kobiety .Do Maryi znajdował się na wzgórzu ,na lewo od drogi prowadzącej do Jerozolimy ,w odległości 3-4 godzim drogi od Efezu 

Wąskie ścieżki prowadzą do miasta ku owej dzikiej wyżynie ,gęsto zarosłej .Na wyżynie tej ,a raczej wzgórzu ,ciągneła sie ,w obwodzie mniej więcej jednogodzinnym ,ustronna ,ale żyzna równina ,porosła cienistymi drzewami o gładkich pniach.Czysciutkie groty skalne dawały wystarczające schronienie .Osadnicy chrześcijańscy ,uchodząc tu ,oporządzili groty i pododawali lekkie przebudowania z drzewa ,zamieniając w ten sposób puste groty na mieszkania pustelnicze ,wyglądające z dala jak osamotniona ,rozproszona kolonia wieśniacza .Z wierzchu tej wyniosłości ,położonej bliżej morza niż Efez ,rozciąga się widok z jednej strony na miasto ,z drugiej na morze ,zasiane wyspami ....Niw wszyscy przestawali z Najświętszą Panią< kilka tylko świetych niewiast odwiedzało ją od czasu do czasu : te pomagały Jej w gospodarstwie domowym i starały się o Jej potrzeby .Okolica była bardzo bezludna ,nie przechodziły tedy drogi publiczne i nikt tu nie zaglądał .Mieszkańcy Efezu nie troszczyli sięo nowych osadników ,żyli więc tu chrześcijanie spokojnie ,jakby zapomnieni .Utrzymywali sie głównie z ogrodnictwa ,do czego nadawała sie urodzajna ziemnia ,ze zwierząt widziałam w tej stronie tylko dzikie kozy 

Zanim Jan tu Najświętszą Pannę sprowadził ,kazał zbudowac dla Niej w cieniu drzew domek z kamienia ,podobny zupełnie do Jej mieszkania w Nazarecie .....W tym cichuqtkim domku ,oddalonym ,prawie o kwadrans drogi od mieszkań innych osadników ,mieszkała Najświętsza Panna ''

To przedostatni rozdział książki Życie Najświętszej Maryi Panny wg objawień błogosławionej Anny Katarzyny Emmerich

Anna Katarzyna nieuleczalnie chora ,jedyną pociechę i osłodę swojego cierpienia znajdowała w widzeniach duchowych dotyczących życia Jezusa i Maryi.Wizje te były bardzo szczegółowe i niezwykle realne .Dotyczyły min osób ,miejsc ,zdarzeń ,których nie mogła po prostu znać .Jej wizje wzbudzały ogromne zainteresowanie wielu ludzi .Jednym z tych którzy ulegli fascynacji był niemiecki poeta romantyczny Clemens Bretano ,który po przeprowadze blisko niej został jej sekretarzem.Dzień po dniu ,spisywał jej wszystkie objawienia .W 1935 roku kilka lat po śmierci Anny Katarzyny zebrane materiały wydał pod tytułem Żywot i Bolesna Męka Pana Naszego Jezusa  Chrystusa ,a po śmierci samego Bretano w 1842 ukazała sie kolejny tom pt Życie Najświętszej Panny wg objawień Anny Katarzyny Emmerich

Pamiętacie Pasję ( The Passion Of The Christ ) W reżyserii Mela Gibsona ???.

Scenariusz tego filmu napisano nie tylko na podstawie Biblii ,ale również na podstawie właśnie wizji Anny Katarzyny Emmerich 

Pewnego razu we francuskim szpitalu w Izmirze ( Smyrna ) przełożona Zgromadzenia Sióstr  Miłosierdzia  Św Wincentego A'Poula- Maria de Mandat Grancey - wraz z innymi zakonnicami słuchały czytania duchowego z fragmentami ;;Życia Najświętszej Marii Panny autorstwa A.K.Emmerich,opisujący w detalach dom Maryi e Efezie .Przełożona była tak tym podekscytowana ,że poprosiła ,przebywających w szpitalu w celu odprawienia mszy Ojców  Lazarytów - Junga i Parlin .Ojcowie przeczytali objawienia i podzielili się wiedzą z pozostałymi .Reakcje były różne ,od lekceważenia ,wyśmiewania ,sceptycyzmu ,ale też z pewnym zaciekawieniem.Jednak bardzo drobiazgowy opis położenia,odległości,okolicy,a przede wszystkim samego budynku spowodował niepohamowaną wręcz chęc dowiedzenia się prawdy ,rozwiania  wszelkich wątpliwości sprawdzenia czy wizje Anny Katarzyny to nie jej chora wybujała wyobrażnia .

29 lipca 1891 roku mała grupa badawcza pod wodzą najbardziej sceptycznego  ze sceptycznych ojca Junga Z kompasem w ręku wyruszyli  śladem wizji Anny Katarzyny Przed południem umęczeni silnie palącym słońcem ,przebyta droga ,ogromnym pragnieniem,na położonym wysoko polu tytoniu ujrzeli pracujące kobiety .Same nie posiadały tyle wody ,ale wskazały skupisko drzew  ,odległe o 10 minut drogi gdzie w klasztorze miało znajdowac sie zródełko .Kiedy zbliżyli się na pewna odległosc zobaczyli ku swojemu zdziwieniu ukryte pod wielkimi drzewami ruiny maleńkiego domku .Wizje Anny stały się chwilowa prawdą ,bo to co zobaczyli wszyscy i porównali jakby się zgadzało .Pole,antyczne ruiny ,,skały itp Wszystko było bardzo prawdopodobne ,ale czy to było to czego szukali ?Spędzili tam kolejne dni na gruntownym badaniu terenu ,domku ,okolicy ,upewniajac się z dnia na dzień w prawdziwości objawień niemieckiej zakonnicy .Wrócili pewni swoich racji do Izmiru (Smyrny ) ,żeby przedstawic swoim przeciwnikom ,jak i zwolennikom swoje odkrycie .Kilkanaście dni póżniej ,wyruszyła kolejna ekspedycja ,która potwierdzila wcześniejsze ustalenia ,dodając nowe szczegóły .Pózniej odbyła sie jeszcze jedna wyprawa pod przewodnictwem Junga ,z  kilkoma naukowcami świeckimi .Mierzyli ,badali ,fotografowali I bardzo szczegółowo udokumentowali wszystko to co robili.Z całą udokumentowana wiedzą wrócili do Izmiru .Jakiś czas potem wypowiedzieli sie również pełnomocnicy kościelni ,potwierdzając autentyczośc i prawdziwośc badań i zebranych dokumentów ..Sam Monsiniore Andrea  Timoni ,arcybiskup Izmiru,w którego diecezji leżał Efez ,sam wybrał się na Wzgórze Słowików .Po bytnosci tam ,sprawdzeniu wszystkich opisów ,badań ,fotografii dostrzegł ogromne podobieństwo między opisem zakonnicy a ruinami .Wydał oficjalne stanowisko Kościoła w sprawie objawień 

Brzmiało to mniej wiecej tak 

'' Przyszedł czas ,aby sprawę wyjasnic całemu swiatu chrzescijańskiemu .

Otóż decyzje czy odnaleziony w Efezie dom rzeczywiście był miejscem zamieszkania Maryi MUSI KAŻDY PODJĄC OSOBIŚCIE ".

Wiele faktów uznanych przez kościół ,jak i naukowców wskazuje jednak to miejsce jako wiarygodne i święte

Poczytać można więcej no tu :

http://pl.wikipedia.org/wiki/Dom_Marii_Dziewicy

Samo sanktuarium jest maleńkie,,gdzie wizyta dwóch ,trzech osób powoduje tłok.

Surowe i jakieś tajemnicze ,a jednocześnie pełne jakiegoś ciepła i spokoju

Wejścia ,jak i samego środka pilnuje ochrona .Nie można robic zdjęc .a i za długo oddawac sie swoim modlitwom ,myslom ,bo za nami ciągna inni .

Dziwne uczucie tak stanąc na tej ziemii ,w tym domku ,mimo ,że pierwotnie wyglądał inaczej to jednak ogromne przeżycie .Nie do opisania i opowiedzenia ,bo ja sama pewnie jakoś sceptycznie podchodziłabym do opowieści innych .Dlatego tak sobie myślę ,że jest to jedno z mało licznych miejsc na świecie ,gdzie człowiek sam powinien być .

Ocenic ,zweryfikowac .

Swoje Życie ,myśli ,może wiarę .Pomyślec

My kolejny raz mieliśmy szczęście bo spotkaliśmy wspaniałego człowieka i jednocześnie przewodnika w postaci taksówkarza .Bardzo ciekawie opowiadał o tym miejscu  ,w samochodzie puścił nam krótki film o tym miejscu ,co chwila przystawał widząc ,że robię zdjęcia zza szyby .Z góry pokazywał co warto sfotografować ,cierpliwie tłumaczył trochę po angielsku ,trochę na migi.Mogliśmy z góry zobaczyć ruiny Efezu ,wydeptane drużki ,a przede wszystkich piękno tego miejsca

Wjeżdżając na wzgórze wita wszystkich Matka Boska .Gdzie nie spojrzeć zapierające dech w piersiach widoki i oczywiście ruiny Efezu

Widok z góry

 

Na terenie :

 

Cysterna gdzie według niektórych był chrzcielnicą ,ale podobno te budowane od iv wieku w pobliżu ważnych świątyń nigdy nie były głębsze niż wysokość mężczyzny i zawsze miały schody schodzące w dół z jednej i wychodzące na górę z drugiej strony .Prawie zawsze schody były skierowane w kierunku zachód - wschód

.Przykładem takiej chrzcielnicy jest ta w bazylice św Jana .Dlatego też .zbiornik znajdujący się w Maryem Ana nie ma żadnychz powyższych tez,dlatego teoria ta jest często odrzucana 

A tu ;

 

Przy drodze poniżej domu znajdują się trzy żródła : MIŁOŚCI ,ZDROWIA I SZCZĘŚCIA .

Piją wszyscy jak jeden mąż ,zabierają też wodę w buteleczkach dla swoich bliskich .

Tablica w prośbami do Matki Bożej tzw Ściana Życzeń

Robi wrażenie .Ogromne

 Kaplica i otaczający ją teren zostały zakupione w 1892 roku przez Arvaglia Bey .a akt własnosci zapisano na nazwisko siostry Marie de Mandat Grancey ( ta która zainspirowała poszukiwania Maryen Ana ) .Własność została następnie przekazana ojcu Poulin i ojcu Euzet ,który zresztą przekazał je stowarzyszeniu które kieruje nim do dzisiaj ( w skład członków stowarzyszenia wchodzą zarówno chrześcijanie ,jak i muzułmanie ) Wybierani członkowie pracują charytatywnie .Obszar jest jednak dużo mniejszy ,ponieważ przylegający teren jest własnością Lasów Państwowych .

Potrzeby domu Maryem Ana i otoczenia pochodzą z e sprzedaży pamiątek ( sklepik) i ofiar składanych przez wiernych

 Posłuchajcie jak pięknie o tym miejscu opowiada p Czubówna i bez wychodzenia z domu chociaż na chwilę przenieście się w to miejsce

Żródło You Tube

 Korzystałam z książeczki zakupionej w Maryem Ana

 

 

niedziela, 30 września 2012

 Turcja to napewno kraj kontrastów :Z jednej strony mocno muzułmańska ,a z drugiej strony ciągnąca do europejskości .W tym regionie w którym byliśmy ze świecą było szukac kobiet w ich typowych strojach .Nam mimo ,że byliśmy przelotem  w miasteczku oddalonym od kurortu kilkanaście kilometrów ,gdzie nie było turystów wogóle ,tego całego jazgotu udało nam się wypatrzyc tylko kilka mocno starszych kobiet i ze dwie młode odzianych w czarte szaty od stóp do głów  .Reszta ubrana i zachowująca się podobnie ,jak najbardziej po europejsku .Nawet w tej mieścinie młode dziewczyny chodziły umalowane ,z pieknymi fryzurami ,w fikuśnych bluzeczkach ,obcisłych spodniach( na skuterkach ) .Piękne i bardzo pachnące .Młodzi chłopcy urodziwi tą swoją egzotyczną uroda ,wypielęgnowani ,pachnący tylko dośc niscy .Wiadomo gdzie nie gdzie przemknął jakiś śmierdziel ,ale tak jest w każdym państwie ,że znajdzie się osobnik lub osobniczka lubiąca tylko naturalne zapachy (brrrrr!!!!!!)

Wszędzie na każdym kroku ,przy domu ,sklepie,postoju taxi,na dworcach ,przystankach mężczyżni pili herbatki w maleńkich szklaneczkach .Gorące i mocno słodkie .,Rzadko ktoś poza europejczykami pil wodę mineralną( zimną )  .I coś w tym musi byc bo jakoś przy takiej temperaturze nikt z nich specjalnie  nie ociekał potem .I co ciekawe przy takiej ilości wypijanego  mocno słodkiego napoju + ich  ociekające lukrem słodkości ,jakoś nie wpływa na ich otyłośc .Wręcz przeciwnie ,prawie większośc to ludzie szczupli .Chociaż spotkaliśmy kilka nastolatek z widoczną tendencją do tycia ( CO RACZEJ OCZYWISTE BO okupywały stoliki w jedynym w mieście Mc donald's

My na swej drodze spotkaliśmy samych sympatycznych i bardzo pomocnych ludzi .Prawie wszyscy dośc dobrze mówią po angielsku więc jak ktoś umie nie ma problemu z nawiązaniem rozmowy .Poza tym nie zauwazyłam przez ten okres żadnej mocno przesadzonej reakcji mężczyzn w stosunku do kobiet  europejek ,a chodziły naprawdę piękne blondyneczki.Wiadomo ,dla nich blondynka o jasnej karnacji to  totalna egzotyka więc patrzą z niemym zachwytem i tyle .Jak jest na dyskotekach to nie wiem bo nie byliśmy( byc może będąc 20 - letnią piękną blondynką inaczej bym śpiewała !!!!!)

Jedzonko pyszne tylko poza naszym hotelem .Dużo nie kupowaliśmy bo mieliśmy tym razem excluziva ,,gdzie jedzonka było duzo ale niezbyt dobre i monotonne .Poza tym przy takiej pogodzie 30-35 C jeść się raczej nie chce .

Nie wyobrażam sobie pobytu w Turcji i nie spróbowania jednej z najsłynniejszych po kebabie potrawy jaką jest kokorec .Osobiście nie bardzo przepadam za wszelkiej maści podrobami ,ale te flaki opiekane na ruszcie i podsmażane na płycie z dodatkiej chilii w pysznej bułce były jako  pierwsze na liście do spróbowania .Muszę powiedzieć że było to przepyszne ( a próbowałam z mieszanymi uczuciami ,bo naczytałam się , kokorec że bywa twardy i ogólnie ma bardzo specyficzny smak).Jedliśmy je w dwóch miastach i w każdym robione były ciut inaczej ,ale zawsze smakowały rewelacyjne .

Kebaby też były pyszne ,zupełnie inne od naszych

.N0o i jeszcze midye dolma -czyli małże faszerowane ryżem z dodatkami ( obłędnie pyszne -balismy się tylko rewolucji jelitowych ,ale nic się nie stało na szczęście )

 Jedyne co nam nie smakowało to zupy ( jeszcze raz wspomnę naszego uroczego kucharza ) ,nawet te kupowane w restauracjach .Być może w tych naprawdę ekskluzywnych robią je tak jak powinno się robić zupy ,ale w pozostałych to niestety serwowane były proszkowe czorby .Zresztą co mnie trochę zszokowało to  asortyment sklepowych półek w któreych jak na lekarstwo było przypraw ,a za to królowały właśnie zupy w proszku ,sosy i ogólnie dania gotowe .Była tego przeważająca ilość .Mięsa dużo ,do wyboru kurczaki ,wołowina ,jagnięcina ,ale ceny powalające .W przeliczeniu na nasze od 60 do nawet  120 zł za kg ,poza kurakami które były tańsze

Przyprawy czyli temat bardzo mnie interesujący .Dość drogie .Większy wybór tylko w wybranych sklepikach .Przykładowo za 10 dkg papryki wołali w przeliczeniu na nasze od 10 do 20 zł

 

Słodycze przeokrutnie słodkie ( podobna sułtan karmił swoje wybranki takimi specjałami coby nie kluły go w biedra swoimi kostkami ) .Po kawaleczku człowiek był zmulony totalnie. Za to ciasteczka czy cukierki które kupiliśmy są pyszne.Zrobiliśmy trochę zakupów spożywczych ale bez szaleństwa jak w poprzednim roku ,że musieliśmy dokupic walizkę .

 

Co prawda wchodząc do każdego sklepu zachowywałam się jak nacpana sroka ( jak zwykle zresztą ) ,ale póżniej trochę bastowałam

 

Bardzo podobało m i się lotnisko w Izmirze .Ogromne ,połyskujące stalą ,w jasnych barwach .Czyste .Śmiac mi się chce za każdym razem kiedy sobie przypomnę jak moja przykurczona po locie  noga przekroczyła próg toalety na tym że lotnisku .Śierotka zamiast się porządnie rozejrzec wparowałam w pierwsze uchylone drzwi.I co ? Koszmar stał się rzeczywistością .Brak muszli tylko otwór co prawda chyba ceramiczny ale otwór .Obok pojemnik z wodą do spłukania .Nawet było czysto i pachnąco ale?!No chciał nie chciał trzeba było sobie przypomniec jak Adaś Małysz szykował się do lotu i heja   ,Dopiero w drodze powrotnej zobaczyłam po lewej stronie nasze znane siedziska .Takie fajne ,domowe

 

Kolejne porcje wspomnień za kilka dni.Zapraszam

sobota, 22 września 2012

No i stało się .Zakochałam się na zabój .Miłośc tragiczna ,niespełniona ,bez właściwego finału.Za szybko ,pobieżnie ,w miłosnym szale ,bo coś zaraz się skończy .7 dni w tym jeden w podróży to za mało .Tak się nie da .Bo Turcję trzeba powoli ,bardzo powoli dotykac ,smakowac ,wąchac ,spoglądac głęboko w oczy ,poznawac po kawałeczku jak ciało i duszę kochanej do szaleństwa osoby .

Turcja zaczarowuje ,pociąga ,podnieca,oszałamia .Kolorami ,zapachami ,pejzażami .Wszystkim !!!! I te stare ,naprawde stare zabytki ,ruiny ,gaje oliwne ,drzewka dzikich limonek ,granatów ,fig. Palmy ,Morze Egejskie,skały ,zatoczki ,góry .Tego nie da się opisac .To trzeba zobaczyc ,usłyszec ,dotknąc .To prawda ,ja potrafię zachwycic się nawet zabitą deskami wioską ,ale ten kawałek świata który miałam okazję zobaczyc zrobił na mnie tak ogromne wrażenie ,ze pewnie długo nic już nie powali mnie na kolana.Kilka małych rys przesłania tą idyllę .Kucharz z naszego hotelu ,ceny i uliczny hałas .Turcja( przynajmniej egejska ) to niestety drogi kraj ,Pogląd ,że można się targowac do zwyciestwa jest mocno przesadzony(Owszem coś tam opószczą ,ale bez przesady ). .Alkohole takie drogie ,że nie dziwie się , pomijając religie ,że Turcy raczej mało ich piją .Na ulicach małych mieścin panuje taki hałas jak nie przymierzając w najwiekszych metropoliach świata .Jeżdżą szybko ,często trąbiąc ,za nic mając przechodniów .Szok.Pasy dla przechodniów  ,są i owszem ,widoczne tylko dla tych którzy próbują nieporadnie przez nie przejśc ,a dla kierowców są jakby wyzwaniem pełnym adrenaliny na jakim kawałku ludzkiego ciała mogą się zatrzymac i co z tego wyniknie .Horror 

Na razie tylko kilka informacji i kilka zdjęc .Muszę ogarnąc się ,zejśc na ziemię .Na  dalsze relacje zapraszam za kilka dni 

Serdecznie dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze 

Mogłabym tak siedziec i siedziec ,Patrzec i marzyc.Do końca świata ,a nawet dalej 

piątek, 28 października 2011

To już ostatnie moje wspomnienia z pobytu w Bułgarii .Patrząc teraz na te zdjęcia ,wspominając , czując jeszcze słońce na buzi ,dotyk cieplej morskiej falii ,chcę już wakacje tu i teraz!!!!!!!!!

Cierpliwości - muszę czekać do przyszłego roku ,a zaczynam przebierać nogami bo marzy mi się Sycylia ( to takie cichutkie marzenie )

Słoneczny Brzeg  ( SUNNY BEACH )- nazywany Las Vegas Wschodniej Europy .Rzeczywiście można się przez chwilę zauroczyć i pewnie pomylić gdzie się jest .Przez jedną małą  chwilę też ulegliśmy urokowi ,chociaż przebywaliśmy tam często ,ale na krótko Jak kiedyś napisałam nie podnieca nas widok hoteli ,dyskotek ,hałasu ( starość nie radość ) Przechadzając się po Sunny Beach na każdym kroku można zobaczyć naprawdę imponujące hotele ,restauracje ,tawerny ,puby ,parki rozrywki ( wrażenia w nocy imponujące ) .Tu można poczuć forsę .Wielką forsę ( obrzydliwie bogaci Rosjanie Niemcy Anglicy ).Miasto tętni życiem prawie całą dobę .Idealne miejsce dla tych co lubią bardziej rozrywkowy wypoczynek .Na ulicach pełno międzynarodowej młodzieży ,nieco starszych i takich o laseczkach .Chcecie dyskotekę? od wyboru do koloru ,a może dancing proszę bardzo ,kasyno - wybierasz takie na jakie cię stać lub nie .a moze egzotyczny masaż ze śniadaniem ? Wszystko czego dusza zapragnie .Totalny wakacyjny luzik,a w tle wszędzie muzyka .Poza tym człowiek pozbywa się jakiś swoich , mniej lub bardziej uzasadnionych kompleksów  ( obserwacja we wszystkich miejscach w których byliśmy ) Masz celulit ,d..ę jak szafa trzydrzwiowa ,piersi jak opróżnione worki po mące ,wystajacy brzuch ,zeza ,krzywe zęby ? Tu nikt nie zwraca na to uwagi .Można wskoczyć do morza jak foczka i nikt się nie patrzy ,nie ocenia .Czujesz się jak królowa fal .Nawet jak ktoś opalał się bez kostiumu nie było sensacji.Jak będę już na emeryturze to może pojadę tam poszaleć na dancingu a co tam

Burgas - miasto portowe ,pod względem mieszkańców czwarte co do wielkości ,lotnisko ,kolej ,ciekawie położone ,otoczone trzema jeziorami.

Do tego miasta jak i do całej Bułgarii ( tzn miejsc gdzie byliśmy ) mam bardzo mieszane uczucia .Uczucia jako takiego do Burgas nie jestem  w stanie do końca sprecyzować .Może jestem niesprawiedliwa ,może za mało czasu było ,żeby zobaczyć całe miasto i je ocenić ( bo przecież 8 godzin łazikowania to mało ) . Po kolei ,zacznę od tego co zrobiło na nas wrażenie

Park nadmorski ,położony  przy wybrzeżu ( robi wrażenie )Ogromny ,zadbany ,pełen kwiatów ,drzew ,rzezb ,ławeczek ,fontann. ( na koniec mieliśmy poszukać pomnik Adama Mickiewicza ,który mieszkał w Burgas przez jakiś czas ,niestety sierotka zahaczyłam klapkiem o pieniek i została sama podeszwa i jeden maleńki paseczek który miał dotrwać przynajmniej do autokaru ) Ciekawie rozmieszczone schody pośród zieleni prowadzące do plaży .Fajna plaża pełna dużych muszelek ,z ciemnym piaskiem .Na początku myśleliśmy ,że piasek jest bardzo brudny ,a okazało się ,że jest mieszaniną różnych stopów magnetytu i ma nawet jakieś właściwości lecznicze .Poza tym był niesamowicie gorący ,nie dało się przejść na bosaka

Niespiesznie ,chłonąc atmosferę ,zapach,klimat przechadzaliśmy się po starej części miasta .Wąskie chodniki ,siedzący przed domami na krzesełkach ludzie ,stragany uginające się od owocow i warzyw ,ekskluzywne sklepy i takie żywcem wyjęte z glębokiej komuny .Patrzyliśmy na niektóre rzeczy w oszołomieniu ,z totalnym zdziwieniem ,że tak może jeszcze być w państwie europejskim w xxi w .To tu tak naprawdę zobaczyliśmy i poczuliśmy prawdziwą Bułgarię

Często spotykany widok.Przypominam tylko centrum dużego miasta

 

Przez caly pobyt nie spotkalam okna które by mnie zachwyciło czy to w bloku czy domu.

Wiszący kikut szyby na 10 piętrze ,a kto by się przejmował takim drobiazgiem

Masakra na dworze w cieniu 40 C ,a zwierzaki na zewnatrz wystawione na sprzedaż

U nas wszystkie stowarzyszenia ,instytucje byłyby na miejscu ,a właścicieli by chyba zlinczowano

Przychodnia w centrm .Nasz Sanepid miałby co tam robić

W jednym ze sklepików w bocznej uliczce sprzedających gotowe jedzenie na wynos lub do

spożycia na miejscu zamówiliśmy sobie mega pyszną faszerowaną paprykę  ,najlepsze pod słońcem smażone ziemniaczki i wręcz boskie serduszka .Wrzucone to zostało do zwykłych foliowych woreczków ,do rączki dostaliśmy plastikowy widelczyk i pozwolenie na zajęcie dwóch krzesełek przed sklepem .Warunki egzotyczne  i prawie śmieszne ,ale jak to wszystko smakowalo na świeżym powietrzu .W większych marketach pakują to do plasikowych pojemniczków .Zaobserwowaliśmy też taką rzecz ,że sklep mięsny to sklep mięsny samo mięcho i ewentualnie surowe kiełbasy ( coś jak nasza biała surowa ) ,żadnych wędlin .Ilości mizerne ,po kawałeczku .Kiełbasy ,czy inne wyroby można dostać tylko  w marketach .

Wrzesień to chyba u nich coś jakby Święto Zmarłych .Na każdym drzewie ,drzwiach( domowych ,sklepowych ) ,słupach wisiały wydrukowane ze zdjęciami kartki na których było napisane mniej więcej takiego  : nie ma ciebie z nami 1 dzień ,10 lat ,nazwiasko ,fotografia  i imiona osób wspominających )

Bułgaria to raj dla palaczy .Palą praktycznie wszędzie i wszyscy, chociaż papierosy do tanich nie należą .Co dziwne kipy nie zalegają stosami na ulicy .Trunki też dostępne i dość tanie

Nigdzie nie widzieliśmy pojemników do segregacji śmieci

A tu już z góry Pa pa Bułgaria

 Było ciekawie ,trochę egzotycznie .Pogoda idealna ,rano o godz 8 było po 27 C ,pożniej po 40 C w cieniu .Jedzonko prawie wyśmienite ,piwko Zagorka i Rakija ( z winogron ,śliwek ,brzoskwiń ) bardzo dobre

W sumie wielka przygoda

Mimo wszystko ,a może dla tego cieszę się ,że mieszkam w Polsce ,że moje ukochane miasto Szczecin jest, i wygląda jak wygląda

poniedziałek, 10 października 2011

Są tacy co pieją z zachwytu nad urokiem tego miasteczka ,nam niestety nie przypadł do gustu .Taka dziura zabita dechami ,którą można przejść przez godzinę i już .Fakt są góry ,znośna plaża ,port jachtowy ,ekskluzywne hotele ,ale nic poza tym .Napewno jest to świetne miejsce dla osób które cenią ciszę( świerszcze tak dawały czadu ,że do tej pory mam poglos ) ,senną atmosferę ,wylegiwanie się na plaży i wieczorkiem spacerek po tzw deptaku .Jak ktoś lubi taką formę odpoczynku to tylko tam .Całe szczęście jest świetnie zorganizowana sieć połączeń do innych miejscowości .Autobusy i busy kursują non stop .Co ciekawe bilety można nabyć tylko w autobusie .W ogromnym ścisku po atobusie przeciska się pani z firmy Autotransport i sprzedaje bilety ( raczej nikt jej nie umknie ) .Ciekawa jestem jak to by się miało w Szczecinie w godzinach szczytu ?????????

Ze strony kulinarnej to była totalna porażka .Hotel w którym mieszkaliśmy oferował  na śniadanie przez  7 dni : 6 x jajecznicę ,1x jajko na twardo + pół parówki z serem .Koszmar .Aż boję się pomyśleć co serwowali na obiad 

Na mieście było trochę lepiej .

Wszędzie pełno straganów z arbuzami ,winogronami ,brzoskwiniami itp .Wszystkie te dobra można bylo kupić za przysłowiowe grosze .Smak to poezja ,do naszych nawet nie ma co porównywać  

Znależliśmy na uboczu kilka restauracyjek z bardzo smacznym jedzeniem i to za rozsądną cenę .Zupa rybna była pyszna ,rosół  miał zupełnie  inny smak i wygląd niż nasz ( nasz sto razy lepszy ) musaka katastrofa ( śmiało mogę powiedzieć ,że musaka w moim wykonaniu jest o niebo lepsza ) ,sałatka szopska poezja ,gulasz z cebulą rewelacja 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

środa, 05 października 2011

Kolejne odwiedzone przez nas miejsce i to dwa razy a dlaczego opiszę niżej .

Wszystko można powiedzieć o Pomorie ,ale nie to ,że jest ładne ani  specjalnie warte zwiedzania .Mała mieścinka podzielona na nową część ( z hotelami ,barami itp do której nawet nie zaszliśmy bo oglądanie hoteli wogóle nas nie pociąga ) i starą część z mało atrakcyjnymi wręcz brzydkimi domami  ,kilkoma sklepami i restauracyjkami , z dość ładną plażą ) .

Dla nas to miasteczko miało swój urok .To tu pierwszy raz zobaczyliśmy prawdziwą Bułgarię ,bez odpicowanych hoteli ,kolorowych sklepów ,masy turystów  i wszędobylskiej tandety ( pewnie dlatego ,że nie ma takiej renomy jak Słoneczny Brzeg ,Święty Właz itp ) .Tu życie jakby toczyło się  wolniej ,bardziej sennie ,nikt się nigdzie nie spieszyl .Dzieci z tornistrami szly do szkoły ,gospodynie robiły zakupy ,dziadki odpoczywały w cieniu od upalu ,ktoś się kłócił ,ktoś śmiał .Normalny dzień .Dla nas wyjątkowy ,bo choć trochę i tylko przez kilka godzin poczuliśmy ten klimat 

Jak wspomnialam wcześniej byliśmy tam dwa razy ,co rzadko nam się zdarza .  Dlaczego ?

Jak przystało na smakoszy dla jedzonka( szczególnie dla zupy )  .Nigdzie nie zjedliśmy tak dobrze i smacznie jak w pewnej malej mieszczącej się w domu  restauracyjce prowadzonej przez starszego pana .

Zaserwował nam zupę bob czorba z flakami ,mięsko duszone z grzybami i nadziewaną paprykę .

Kiedy przyniósl nam zupę to po pierwszej łyżce chciałam uciekac z tej knajpy tak byla obrzydliwa .Dopiero za chwilę przyniósł nam dodatki :płatki suszonej ostrej papryki i ocet winny z czosnkiem i cebulą .Pokazywał nam ile tego trzeba dodać ,żeby zupa nabrala odpowiedniego smaku .I to bylo to ,całkowicie zmiana smaku i aromatu  po prostu poezja .Zupa ta w niczym nie przypomina naszych flaków ,ani z wyglądu ani ze smaku .Starszy pan zdradził tylko tyle ,że robi się ją na bulionie z dodatkiem mleka i już reszta to tajemnica .Myślę ,że z uwagi na gęstość i kolor musiały być chyba zmiksowane warzywka a  szczególnie marchewka 

Mięsko było mięciutkie  i tak aromatyczne ,że aż zapierało dech .Papryka to inna bajka .Nadziana po brzegi samym mięskiem ( obłędnie doprawionym ) w sosie przypominającym trochę nasz śmietanowy  a całość polaną aromatyczną oliwą 

Dla takich specjałów warto jechać do Bułgarii

 

 

 

 

 

środa, 28 września 2011

Sozopol - niezwykle malownicze miasteczko ,które rywalizuje ze starożytnym Neseberem 

Zrobił na nas ogromne wrażenie i mogę śmiało powiedzieć ,że na mnie osobiście chyba większe niż Neseber .Co prawda ma mniej zabytków ,ale i mniej kramów i tej całej tandety .Atmosfera jest bardzo senna ,wszystko dzieje się jakoś wolniej i człowiek czuje się jakby zatrzymał się w czasie ,myśli szczególnie te złe ulatują i zaczyna pracować wyobrażnia i wszystko rejestrować .Przechadzając się krętymi ,wąskimi uliczkami z drewniano - kamiennymi uliczkami człowiek zostaje zaczarowany ,tak samo jak jego węch bo w tych domkach mieszkają ludzie  i gotują a zapach wydobywający się z  kuchni roznosi się po całym mieście ( dodatkowo trafiliśmy na sezon robienia przetworów typu papryka ,ajvar .Prawie wszystkie gospodynie robią te pyszności na zewnątzr domów  na ganeczku pod osłoną winorośli )  Co krok spotykaliśmy artystów różnej maści - malarzy ,rzeżbiarzy ,rysowników ,śpiewaków co dodatkowo podkręcało atmosferę .

Podobno około 200 domów ze starej części zostało wpisanych przez ministra kultury na listę zabytków wysokiej klasy 

W porcie udało się nam wypożyczyć mały stateczek ,tylko dla nas dwojga na romantyczny rejs po Morzu Czarnym .Stary kapitan w języku rosyjskim i na migi bardzo ciekawie i barwnie opowiadał o swoim mieście ,zabytkach,ludziach.Pokazał nam wszystko co piękne od strony morza : Wyspę Świętego Iwana ,niezamieszkaną i największą na wybrzeżu ,nowy i stary Sozopol ,hodowlę małż i innych stworów ( sprzedają je póżniej do Chin i Turcji ) ,punkt badań archeologicznych na dnie morza  

Jedną z rzeczy dla mnie bardzo dziwnych i mało zrozumianych jest totalny brak zabezpieczeń tych zabytków ,każdy może wchodzić ,skakać i nic się nie dzieje

Liczbę zdjęć muszę bardzo ograniczyć z powodu braku ilości wolnego miejsca .

 

Tego zabytku nie radzę zwiedzać wieczorem ani pod wpływem procentów ,bo kawałek dalej jest skalna skarpa licząca pewnie 50 m w dół wogóle nie zabezpieczona  

 

 

Widoczek z góry 

 

 

 

 

 

 

Od strony morza

 

 

 

 

wtorek, 27 września 2011

Mega pyszne małe rybki oprószone delikatnie mąką i smażone w głębokim tłuszczu które mieliśmy okazję skosztować w Neseberze  .Nigdy nie zapomnę tego smaku ,idealne do piwka np Zagorki

środa, 21 września 2011

Prawie - bo zakup bułgarskiego sera w Polsce  graniczy z cudem .a bez niego to już nie to samo

Była to moja pierwsza potrawa którą spróbowałam w Bułgarii i natychmiast podbiła moje serce i kubki smakowe .Rewelacja .Co prawda jadłam różne wersje np z serem owczym ,kozim z dodatkiem kopru ,czy czubrycy, z zalivkatą ( polewka z kwaśnego mleka,czosnku i kopru ) i bez .Każda smakowała bosko

Powiem szczerze ,że różnica między czubrycą kupioną w Polsce a tą przywieziną z Bułgarii jest kolosalna .Nie wiem skąd nawet nazwa czubryca bo nasza wogóle nie ma smaku i wyglądu tej oryginalnej

Paprykę czyścimy od góry nie uszkadzając ścianek .Opiekamy w piekarniku i ściągamy skórkę

Ser jaki kto woli ja kombinowalam z fetą i z takimi jak na zdjęciu .Ser rozdrobnić widelcem ,dodać przeciśniety przez praskę czosnek ,trochę pieprzu ,czubrycy ,można dodać koperku .Masą napełniamy papryki ,następnie oprószamy lekko mąką zanurzamy w roztrzepanym jajku i bułce tartej .Chwilę smażymy na rozgrzanym tłuszczu z każdej strony.

Dodatkowo robiłam sosik z kilku łyżek jogurtu bałkańskiego ,pieprzu ,soli i przeciśniętego czosnku

W restauracji w Neseberze :

Moje dzieło

Niesamowicie aromatyczna zupa rybna i do tego najlepszy chlebek  chyba prljenka czy jakoś tak podobny do macy nasączony oliwą z boskim posmakiem czosnku.Raj dla podniebienia

 

Pierwsze miejsce które odwiedziliśmy po przylocie do Bułgarii był Neseber ze swoimi zabytkami wpisanymi na listę dziedzictwa kultury UNESCO 

Jak pisałam poprzednio Bułgaria potrafi oczarować i jednocześnie rozczarować .Tak samo w naszym przypadku było z Neseberem ,ogromny ścisk ,gwar ,zrobienie zdjęcia solo przy murach to jak 6 w totka .Czuliśmy się trochę jak na bazarze ,wszędzie pełno kramów ,sklepów ,kafejek ,wszystko pozasłaniane oblepione szmatami i różnego rodzaju pamiątkami .Ma to w pewnym sensie swój urok i jakiś klimat .

Stara część Neseberu to nie tylko bardzo stare zabytki to również urokliwe wąskie uliczki ( po których ciężko jest chodzić w szpilkach ) z ciekawą zabudową

Nas Neseber oczarował bardzo póżnym wieczorem ,kiedy nie było już tłumów , naciągaczy restauracyjnych .Od morza wiał lekki wiaterek ,wszystko było podświetlone i zrobiło się jakoś bardzo magicznie i tajemniczo  Takim go zapamiętam  

 

 

poniedziałek, 19 września 2011

DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ZA ŻYCZENIA I PAMIĘĆ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Jesteśmy na miejscu opaleni wypoczęci a jednocześnie zmęczeni przebytymi kilometrami podczas przemierzania uliczek kilku miejscowości

Bułgaria - hm potrafi oczarować ,zachwycić ,oszołomić ,zadziwić ,zniechęcić ,rozczarować

Widzieliśmy Bułgarię bogatą z luksusowymi hotelami ,sklepami i prawdziwą Bułgarię można powiedzieć mniej niż średnio zamożną z fascynującymi ludżmi ,bardzo pomocnymi ,uczciwymi ,z chęcią opowiadającymi o swoim życiu ( w języku rosyjskim )

Aparat pęka w szwach pełen zdjęć pięknych i mniej pięknych widoków ,potraw które udało mi się sfotografować ,zabytków .Kamera w moim mózgu ciągle przetwarza milion filmików ,słów ,zdarzeń,ludzkich twarzy ,gestów ,kolorów ,zapachów ,smaków .Ciałem jestem u siebie w domku ,ale reszta gdzieś między Pomorie ,a Neseberem

Wyjechaliśmy z jedną walizką i okazało się przed wyjazdem ,że musimy kupić drugą .Nie mogłam się oprzeć bosko pachnącej papryce ( co za zapach ,niestety u nas jeszcze nigdy nie spotkałam się z tak pachnącym warzywem ) różnych kształtów,kolorów ,bakłażanom ,pomidorom ,przyprawom ,słoiczkom z ajvarem ,pastami bakłażanowymi ,czy paprykowymi .Dobra tego przywieżliśmy okolo 17 kg i całe szczęście ,że nic się nie zbiło bo wszystkie szmatki trzeba by było wywalić

 

czwartek, 08 września 2011

         Jesteśmy spakowani ,lecimy po wielką przygodę .

                 Zapraszam za tydzień .

POZDRAWIAM WSZYSTKICH SERDECZNIE  !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 

O autorze
Zakładki:
Adres -lutka40@gazeta.pl
Blogi które czytam pasjami i które są dla mnie inspiracją
Ciekawe- dom i ogród
Do poczytania
Jestem pod wrażeniem
SŁUCHAM
Zagraniczne inspiracje
Zdrowo
Tagi
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi free counters Kod HTML: Durszlak.pl Warzywa psiankowate 2014 Warzywa psiankowate 2016 ,
mecca bingo | Platinum Play | Online casino list | soccer | Casino